Oto fragment komentarza do mojego tekstu, w którym ośmieliłam się zaprotestować przeciwko propagowaniu rzekomo dla nich zbawiennego duchowo poniżania i maltretowania kobiet:
Brak akceptacji którym emanują feministki prowadzi do nienawiści, kłutni, to chyba nie prowadzi do dobrych relacji ze społeczeństwem.
Bicie i poniżanie kobiet jest OK, bo nie tylko gwarantuje dobre relacje ze społeczeństwem, ale zapewnia kobietom rozwój duchowy oraz wieczne zbawienie.
Dobre relacje ze społeczeństwem kończą się definitywnie, gdy któraś rozbestwiona kobieta ośmieli się powiedzieć “dość tej kaźni” i dumnie wyprostować swoje plecy.
Najbardziej tragiczne jest to, że słów tych nie napisał jakiś wsiowy głupek, lecz człowiek, który uważa siebie za osobnika wysoko rozwiniętego duchowo i przebudzonego.
A w moim forum dyskusyjnym (cóż za synchroniczność) jakiś amator krwawych horrorów i sadystycznego grzebania w bebechach żółwia (!?) zarzuca mi wegetariańską krwiożerczą agresję.
Wegetarianie domagający się litości dla zwierząt są żądni krwi, nie pozwalające się maltretować kobiety są agresywne, niepalący domagając się prawa do świeżego powietrza ograniczają wolność osobistą palaczy…
Cóż za genialna logika!
Sadysta ma prawo czerpać przyjemność z przelewania krwi i scen mordu, antyfeminiści mają prawo katować kobiety, pedofile mają nieograniczone prawo do zabaw z dziećmi, palacze mają prawo truć innych toksycznym dymem…
A ci, którzy przeciw temu protestują są agresywni i niebezpieczni i powinno się ich pozamykać w więzieniach, bo psują stosunki społeczne.
Maria Sobolewska
http://www.astro.eco.pl