Kto ratuje jedno życie, ten jakby ratował cały świat.
Pewien staruszek wybrał się z wnuczką na spacer nad brzegiem morza. Traf chciał, że tego dnia niespokojne morze wyrzuciło na piasek setki meduz. Stary człowiek schylił się i choć było mu ciężko, wziął do ręki najbliższą meduzę i wrzucił ją do wody. Później drugą, trzecią i kolejne. Dziewczynka, naśladując swojego dziadka, dzielnie mu przy tym pomagała.
Obserwował to doświadczony rybak i westchnął:
- Ludzie, co wy robicie? Codziennie sztorm wyrzuca na brzeg tysiące meduz! To nie ma sensu!
A starzec, którego rwał już krzyż od ciągłego schylania, wyprostował się i rzekł:
- Może dla ciebie nie, ale gwarantuję ci, że dla każdej meduzy, którą wrzucę do wody, to co robię ma ogromne znaczenie.